jest to nieokrojona wersja artykułu, która nie ukazała się w gazecie

powrót na główną strone musicy

 

artykuł z września 1999r.

 

W królestwie wymarłych miast
historia The Future Sound Of London

   W muzyce od dawien dawna istnieją prekursorzy i naśladowcy, ci którzy tworzą i ci którzy odtwarzają, to naturalny porządek - coś w rodzaju łańcucha pokarmowego, który istnieje w przyrodzie. Niewielu prekursorów zostaje docenionych za swoje wizje, ale jeszcze mniej jest takich, których nikt nigdy nie był w stanie naśladować i odtworzyć. Dziś przypomnimy sobie historię jednego z nich.

pre-historia

   Brian Dougans i Gary Cobain spotkali się po raz pierwszy w 1985 roku w Manchesterze. Obydwaj, wbrew temu co może sugerować ich alias, pochodzą ze Szkocji (opowiednio Glasgow i Bedford). W tym czasie Cobain studiował na wydziale elektronicznym, a Dougans przechodził przeszkolenie jako inżynier dźwięku. Jednak wtedy nie doszło jeszcze do formalnej współpracy pomiędzy nimi, Cobain próbował dokończyć studia, lecz tak naprawdę szukał czegoś innego, rzucił naukę i przystąpił do programu promocji małych przedsiębiorstw, dzięki czemu uzyskał kredyt i rozpoczął budowę własnego studia nagrań. W międzyczasie Dougans jako doświadczony dźwiękowiec zaczął tworzyć własną muzykę, pierwsze próby ("Q" i "Crystals") były mało zadowalające i skończyło się tylko na wyprodukowaniu kilku promocyjnych kopii. Dopiero w 1988 roku pod nazwą Humanoid nagrał utwór, który początkowo nazywał się tak samo jak projekt "Humanoid", później jednak nazwa została zmieniona na "Stakker Humanoid". Ten przebojowy i nowatorski materiał zainteresował wytwórnię Westside, która wydała go najpierw w postaci siedmiocalowego singla, a później jego poszerzoną wersję na dwunastocalowym winylu. W Wielkiej Brytanii panował wtedy boom na techno i acid house - właśnie rozkręcała się kultura klubowa. Utwór chwycił i momentalnie wylądował w dziesiątce najlepiej sprzedających się singli na wyspach. Stał się klubowym hitem i jednym kamieni milowych gatunku w latach osiemdziesiątych, jego popularność była tak duża, że zdecydowano się stworzyć do niego teledysk (który jeszcze do dziś można złapać na MTV, choć wymaga to sporej dawki szczęścia). Dougans zachęcony tym sukcesem postanowił kontynuować ten wątek i skomponował materiał na pełnometrażową płytę - "Global". Wtedy po raz pierwszy oficjalnie zanotowano współpracę muzyczną pomiędzy obydwoma Szkotami. Gary Cobain udzielił się wokalnie w utworze "Sunshine & Brick". Idąc za ciosem, wytwórnia Westside wydała jeszcze trzy single z tej płyty "Slam", "Tonight" i "The Deep" jednak nie powtórzyły one tak oszałamiającego sukcesu jakim cieszył się "Stakker Humanoid". Tymczasem Dougans i Cobain (już razem) zaczęli wydawać masę EPek pod różnymi aliasami (Smart Systems, Art Science Technology, Mental Cube, Intelligent Communication) dla niewielkich dance'owych wytwórni Debut oraz Jumpin' & Pumpin'. Szczególnie ta druga okazała się ważna dla dalszych losów duetu, gdyż to jej nakładem ukazała się seria EPek pod wspólnym tytułem "Pulse EP" sygnowana jako Various Artists czyli potocznie mówiąc składanka różnych wykonawców. Podstęp polegał jednak na tym, że pod różnymi nazwami kryli się dwaj ci sami artyści: Brian i Gary. Na pierwszej wydanej w 1991 roku w tej serii płytce pojawił się alias, który jak się później okazało, został z nimi przez następne kilka lat: Future Sound Of London. Dwa utwory nagrane jako FSOL to "Hardhead" i "Pulse State". Seria "Pulse" doczekała się jeszcze w tym samym roku dwóch odsłon, gdzie oprócz FSOLa znajdowały się utwory kolejnych wcieleń Szkotów (Indo Tribe czy Yage). Jednak rok 1991 nie został zapamiętany ze względu na serię "Pulse EP". Pod koniec 1991 roku ukazała się, wydawałoby się, kolejna czarna płytka w rozmiarze siedmiu cali, lecz tym razem to wydawnictwo dokonało przełomu.

papua new guinea - schyłek ery dance

   "Papua..." po raz pierwszy pojawiła się jako jeden z utworów ilustrujących częściowo animowany serial "Cool World" w brytyjskiej BBC. "Techniczny" rytm, przebojowa melodia do tego jeszcze "etniczne" smaczki w postaci samplowanych wokaliz Lisy Gerrard z Dead Can Dance (utwór "Dawn Of The Iconoclast" z płyty "Within The Realm Of A Dying Sun") - to po prostu musiał być przebój. Ten utwór to pewien fenomen, stał się wielkim megahitem, jest do dzisiaj chyba najbardziej znanym trackiem FSOLa, ciągle pojawia się na dance'owych składankach (nawet 6 lat po premierze). W sumie pojawił się na rynku w pięciu edycjach (nie liczę tutaj wersji amerykańskiej czy innych lokalnych wydań). Zawojował parkiety, radio, telewizję (pierwszy oficjalny teledysk FSOLa).
 

Gary Cobain (po lewej) i Brian Dougans z The FUTURE SOUND OF LONDON


   Tymczasem nastał rok 1992 i dwójka producentów nadal zasypywała rynek swoimi wydawnictwami, w tym roku wyszła EPka jako Yage, czwarta część serii "Pulse", EPka jako Semi-Real i na fali popularności duetu rynek wchłonął jeszcze trzy reedycje singla "Stakker Humanoid". Właściwie dokładnie nie wiadomo dlaczego Dougans i Cobain zdecydowali się na kontynuację akurat tego pseudonimu. Być może to właśnie ze względu na oszałamiający sukces "Papua New Guinea", a może po prostu uznali, że pod tym aliasem mają jeszcze coś do powiedzenia. Zdecydowano się na pełen album, z materiałem nie było problemu, gdyż obydwaj wręcz mieszkali w swoim studio Earthbeat w Dollis Hill, północnym Londynie. W końcu nakładem Jumpin' & Pumpin' ukazała się pierwsza pełnometrażowa płyta FSOLa pod tytułem "Accelerator". Część utworów, które się na niej znalazły ujrzało już wcześniej światło dzienne na wymienianych już przeze mnie niezliczonych winylowych EPkach. Płyta była utrzymana w klimatach techno-dance, ale mimo tego czuć w niej magiczny dotyk geniuszu i nawet słuchana dzisiaj nie brzmi archaicznie i może się podobać. Jednak Dougans i spółka wydawali się być już znudzeni mało rozwijającym i monotonnym techno. Jeszcze wydali za pośrednictwem Union City Recordings EPkę nagraną pod pseudonimem Metropolis o tym samym tytule i postanowili rozliczyć się jakoś ze swoim taneczno-klubowym okresem. Podsumowaniem tej ery była kompilacja pod tytułem "Earthbeat" wydana przez Jumpin' & Pumpin'. Znalazły się na niej wybór utworów z prawie wszystkich wydawnictw, za którymi kryli się Dougans i Cobain od najstarszych, samodzielnych nagrań Dougansa do FSOLa (czywiście "Papua...") i Semi Real, a więc: Mental Cube, Yage, Candese, FSOL, Indo Tribe, Semi Real, Smart Systems, Humanoid. W ten oczyszczający sposób wkroczyli w nową erę.

virgin i przemiana w lifeforms

   Po ogromnym sukcesie singla "Papua New Guinea" FSOLem zainteresowały się większe wytwórnie. Oferowały coraz to większe sumy za kontrakt, w tej nieoficjalnej licytacji brały udział Virgin, Sony, London Records i Arista. Jak na owe czasy było to coś niespotykanego w świecie techno (bo taką nalepkę dostał wtedy FSOL), wtedy nie było, tak jak dzisiaj, boom'u na tego rodzaju muzykę, choć i tak bywalcy klubów stanowili całkiem niezłą grupę potencjalnych konsumentów. Na to własnie liczyły wielkie wytwórnie - na klubowe hity. W tej bitwie o FSOLa wygrał zdecydowanie Virgin oferując muzykom 200 tysięcy funtów oraz bardzo liberalny kontrakt. Szefowie musieli wyczuć tu jakiś potencjał, gdyż kontrakt pozwalał obydwu muzykom na nagrywanie czegokolwiek, dawał im całkowitą, artystyczną wolność, a gwarantował sobie tylko jedno - prawo do nagrań pod pseudonimem Future Sound Of London. Była to sytuacja wymarzona, zresztą chyba duet nie zaakceptowałby innych warunków. Potężne, jak na owe czasy, pieniądze za podpisanie kontraktu zostały zainwestowane w studio Earthbeat. Sprzęt i rozbudowa, rozbudowa i sprzęt, zostało ono przystosowane do tego aby można było tam mieszkać i pracować 24 godziny na dobę. Powołano do życia swego rodzaju komórkę w olbrzymim organizmie Virgin, która z założenia miała sygnować wydawnictwa FSOLa i faktycznie od tego czasu żadna z oficjalnych płyt nie obyła się bez znaczka EBV (Electronic Brain Violence). Pierwszy raz znaczek ten pojawił się jednak nie na płycie FSOLa, lecz na pełnometrażowym albumie wydanym jako Amorphous Androgynous pod nazwą "Tales Of Ephidrina". Ten materiał jest swego rodzaju sondą lub, jak kto woli, pomostem pomiędzy przeszłością a tym co nadejdzie. Miejscami szybki, rytmiczny i bardzo elektroniczny ("Liquid Insects"), a jednocześnie obfitujący w przestrzenne, organiczne wodno-gitarowe sample ("Mountain Goat", "In Mind"). Ukazał się w roku 1993 czyli wtedy kiedy trwały prace nad następną płytą FSOLa, najpewniej służył przygotowaniu gruntu pod nową jakość w twórczości formacji. Ciekawostką, zwłaszcza dla zainteresowanych muzyków, może być lista sprzętu jakiego Dougans i Cobain używali podczas nagrywania tej płyty (pojawiła się ona na wkładce do płyty), pozwolę sobie zużyć tych kilka bajtow aby przytoczyć tę listę: Ems synthi aks, jen sx 1000, arp synthesizer 2600, Roland sh101, Roland tb303, Roland tr606, Moog system 55, bode frequency shifter 1630, 4x Akai 1100 plus expanders (32 Mb), Digidesign soundtools, bode ring modulator, trap lunar reflection II, Oberheim matrix 1000, trap multi effect collector, omm space enhancer. Imponujący zestaw sprzętu, a to był dopiero 1993 rok.
 

FSOL-art '94 ("Lifeforms"), w tym okładka albumu


   Później tego samego roku ukazała się pierwsza zajawka nowego dzieła, tym razem jak najbardziej sygnowana przez FSOLa. "Cascade" tak nazywał się pierwszy singiel zapowiadający długo oczekiwaną, drugą płytę. Ponad 30-minutowa pozbawiona przerw suita z chwytliwym motywem na czele. W MTV zadebiutował teledysk pod tym samym tytułem, który klimatem i wykonaniem co najmniej dorównywał perfekcjonizmowi muzyki. Virgin zorganizował całkiem niezłą akcję promocyjną, jeszcze nigdy o FSOLu nie było tak głośno, press-tour, wywiady dla stacji radiowych i telewizyjnych. Kiedy wreszcie w 1994 roku ukazał się dwupłytowy album zwany "Lifeforms" popyt chwilami przewyższał podaż. Półtoragodzinna podróż w świat fauny i flory z bliżej niesprecyzowanego rejonu świata bądź wszechświata. Jak zwykle płyta obfituje w wszelkiego rodzaju sample od głosów czy dialogów z filmów bądź telewizji po całe frazy czy linie melodyczne z innych nagrań. Nie można nie wspomnieć przynajmniej o dwóch muzykach występujących gościnnie na tej płycie. Utwór "Flak" współtworzył Robert Fripp, eksperymentalny gitarzysta, a także lider King Crimson, natomiast "Omnipresence" to wspólne dzieło FSOLa i Klausa Schulze, którego chyba bliżej przedstawiać nie trzeba. Tradycją stało się również to, że wydawnictwa FSOLa mają niepowtarzalną oprawę graficzną. Warto wspomnieć, że ich autorem jest Mark Maclean ukrywający się pod pseudonimem Buggy G. Riphead, był on członkiem zespołu produkującego oprawę wizualną dla m.in. Humanoid. Na okładce jak i wewnątrz wkładki dominują przedziwne kolaże ze zdjęć i grafiki komputerowej. Tą płytą Dougans i Cobain dali do zrozumienia, że nie mają zamiaru ograniczać się jedynie do jednego gatunku muzycznego, manifestują swoje zacięcie eksperymentalne, sami określają "Lifeforms" jako "ekstremalnie realistyczną", a ich zamierzeniem było skonfrontowanie swojego spojrzenia na ambient z tym co dotychczas osiągnięto w tym gatunku. I doprawdy trudno oprzeć się wrażeniu, że tę konfrontację wygrali. Renomę i sukces FSOLa potwierdził także drugi singiel, który był ponad 38-minutowym rozwinięciem tytułowego utworu. Aby nie pomylić go z albumem (ten sam tytuł) często określa się go jako "Lifeforms Paths 1-7", gdyż zawiera on siedem utworów nazywających się kolejno "Lifeforms (path 1)", "Lifeforms (path 2)" itd. Ciekawostką jest udział Elizabeth Fraser z Cocteau Twins, która gościnnie opracowała i wykonała wszystkie partie wokalne. "Lifeforms" było wielkim komercyjnym sukcesem, płyta i towarzyszące jej single sprzedawały się świetnie, choć oczywiście nie mogły wynikami dorównać hitom mainstreamu popu czy rocka, jednak jak na dość eksperymentalną muzykę elektroniczną była i pewnie jest nadal niewątpliwym bestsellerem. Rok 1994 był jednak dla zespołu rokiem pracowitym i bardzo owocnym w pomysły i projekty.

integrated services digital network

   Zaczęło się dość zaskakująco od wydania singla do utworu "Expander", który pochodzi z pierwszej płyty. Po prostu wytwórnia Jumpin' & Pumpin' postanowiła wykorzystać popularność jaką zdobył sobie FSOL i wydała stary i zakurzony już materiał w postaci trzech mixów i jednego utworu wziętego żywcem z "Accelerator". Jednak w obozie FSOLa działy się inne rzeczy. Obaj muzycy pracowali nad zupełnie nowym materiałem, było to coś absolutnie odmiennego od "Lifeforms" i wszystkich wcześniejszych dokonań duetu. Materiał ten miał być pierwotnie przeznaczony tylko do występów live. Jako że nie interesowały ich standardowe koncerty na żywo wymyślili sobie, że połączą dziesiątki stacji radiowych w jedną sieć i ze swojego studia będą transmitować muzykę na pół-żywo, która będzie mogła być słyszana na całym świecie w tym samym czasie. Postanowiono wykorzystać w tym celu technologię ISDN, która (w wielkim skrócie) oferuje cyfrowe łącze telefoniczne umożliwiające transmisję wysokiej jakości dźwięków i obrazów - ogólnie danych cyfrowych. Niestety ten pomysł nie mógł być zrealizowany z powodów technicznych i politycznych - wiele stacji radiowych nie miało wtedy łącz ISDN, a ponadto większość z nich sprzeciwiała się łączeniu w sieć z innymi. Natomiast nic nie stało na przeszkodzie, aby transmitować sygnał do wybranej stacji w określonym czasie. Już w 1993 radio Kiss FM emitowało audycję, którą prowadzili Yage i Cyberface, w której prezentowano oprócz FSOLa także utwory innych artystów, lecz nie były to transmisje na żywo, tak jak wymarzyli to sobie Dougans i Cobain. Zaczęło się na przełomie 1993 i 1994 roku kiedy w państwowej stacji National Radio 1 wyemitowano dwie testowe transmisje ze studia Earthbeat. Pierwszą oficjalną emisją ISDN była sesja live z Robertem Frippem (gitara) 14 maja 1994 w BBC Radio One pod tytułem "The Essential Mix". Potem nie sposób było zliczyć i zlokalizować wszystkie transmisje, na pewno wiadomo, że transmitowali w ramach audycji Johna Peela, w holenderskiej stacji Vpro oraz za ocean do nowojorskiej stacji The Kitchen. Nadawany materiał był na tyle wartościowy i interesujący, że zdecydowano się go w jakiejś formie wydać publicznie. Pierwotnie nie miał być to projekt sygnowany nazwą Future Sound Of London. Tutaj trzeba na chwilę powrócić do płyty "Lifeforms", otóż na wewnętrznej stronie tylnej wkładki zamieszczono mini-dyskografię FSOLa wraz z reprodukcjami okładek. Wszystko byłoby pięknie i ładnie gdyby nie ostatnia pozycja w tej mini liście czyli Amorphous Androgynous "Environments", której okładka była cała czarna (lub też oznaczało to brak konkretnego projektu okładki). Wokół tego narosło wiele kontrowersji i wielu fanów przekonanych o istnieniu tej płyty bezskutecznie poszukiwało jej po sklepach. Tak więc pierwotnym pomysłem było wydanie tego materiału pod aliasem Amorphous Androgynous jako wcześniej zapowiedzianą płytę "Environments". Pomysł był jednak chwilowy i prawie natychmiast go zarzucono, jednak Virgin na swojej kompilacji "A Brief History Of Ambient vol.3: The Music Of Changes" zamieścił utwór "A Study Of Six Guitars" podpisany jako Amorphous Androgynous, przy którym widniała następująca notka "taken from the forthcoming album Environments". Jesienią 1994 roku w sklepach ukazał się dwunastocalowy, biały winyl z dziwnymi japońskimi napisami na okładce zatytułowany "Far-out Son Of Lung" (czyli w skrócie FSOL - dokładnie nie wiadomo czy był to tytuł czy nazwa projektu). Cały nakład wynosił 500 egzemplarzy i rozszedł się w jeden dzień. Zawierał on następujące utwory: "Ramblings of a Madman", "Zeebox", "Are They Fightin Us", "Smokin Japanese Babe" oraz "Smokin 94". Następnym dziwnym i limitowanym (prawdopodobnie również 500 kopii) wydawnictwem był podwójny winylowy album promocyjny, zawierający przedsmak utworów z nadchodzącej płyty. Zawierał on cztery utwory po jednym na każdą stronę płyty "Slider", "Snake Hips", "You're Creeping Me Out" oraz "Herd Killing" (który jak wiadomo ostatecznie nie został umieszczony na tej płycie).
 

FSOL-art '95 ("ISDN")


   Wraz z końcem 1994 roku w Wielkiej Brytanii pojawił się album "ISDN" o czarnej okładce, limitowany do 10 tysięcy kopii, na początku 1995 za pośrednictwem amerykańskiego przedstawiciela FSOLa, firmy Astralwerks w Stanach ukazało się drugie 10 tysięcy kopii czarnego "ISDN" (w sumie wytłoczono 20 tysięcy z czego 16 tysięcy było w postaci kompaktu, a 4 tysiące jako winyle). Calutki nakład rozszedł się w ciągu trzech dni od daty wydania co absolutnie nie zaspokoiło popytu na tę płytę zarówno w Europie jak i Stanach. Fani zaczęli bombardować Virgin, Astralwerks i EBV postulatami o reedycję tej płyty. Reedycję zapowiedziano na czerwiec 1995 roku, nielimitowana wersja "ISDN" zawierała dodatkowo 16 stronicową wkładkę oraz nieco zmieniony zestaw utworów (utwory "Are They Fightin' Us", "Hot Knives" i "An End of Sorts" zostały zastąpione przez "Kai", "Amoeba" oraz "Snake Hips"). Jednakże najbardziej rzucającą się w oczy zmianą jest okładka, w przeciwieństwie do edycji limitowanej była ona biała. Zaraz potem wydano także singiel "Far-Out Son of Lung and the Ramblings of a Madman", który zawierał cztery utwory pochodzące z białego "ISDN". Duet Dougans/Cobain zdecydowanie wymknął się wszelakim definicjom muzycznym i nalepkom, które zawsze dostawał i udowodnił, że ich twórczość jest jedyna i niepowtarzalna. Wraz z tą płytą powstał nowy gatunek w muzyce, gatunek, którego eksploracja zarezerwowana jest tylko dla dwóch niepozornych Szkotów z Dollis Hill w północnym Londynie.

mroczna ilustracja miejskiego rozkładu

   Po wydaniu reedycji "ISDN" i singla znowu na kilka miesięcy ucichło w mediach o FSOLu. Jednak w studio Earthbeat praca nigdy nie zamiera. Podczas gdy introwertyczny Brian Dougans w studiu rozpracowywał nowy sprzęt i nowe technologie opracowując nowe dźwięki i brzmienia, Gary Cobain kompletował materiał ideologiczny i konceptualny doświadczając życia miejskiego, obserwując i rejestrując na taśmie magnetofonowej i kliszy fotograficznej urywki i momenty z życia wielkomiejskiego Londynu. Pewna dwoistość w muzyce duetu wynikająca z różnych osobowości obydwu muzyków zarysowywała się w ich nowym projekcie wyraźniej niż kiedykolwiek przedtem. Energia i puls miasta, które ich otaczało nie stanowiły już takiego źródła inspiracji jak dawniej. Przeciwnie, wchodząc w swoje lata trzydzieste, Dougans i Cobain wydawali się bardziej zainteresowani procesem przemijania i rozkładu niż życia i energii. Swoją uwagę kierowali bardziej ku ruinom niż fundamentom. W pierwszej połowie 1996 roku w sklepach ukazała się na chwilę bardzo limitowana winylowa 12-calowa płyta opatrzona nazwą Semtex, jej tytuł brzmiał "We Have Explosive". Bez szerszego odzewu. W drugiej połowie tego roku nastąpił wysyp, w stacjach telewizyjnych pojawił się teledysk promujący utwór "My Kingdom" (najlepszy teledysk FSOLa od czasu "Cascade"), natomiast w sklepach zaczęto sprzedawać singiel "My Kingdom" (powalająca 30 minutowa suita składająca się z pięciu uzupełniających się części) oraz pełnometrażową płytę pod tytułem "Dead Cities" zawierającą trzynaście tracków, których tytuły do dzisiaj pozostają owiane mgiełką niepewności, a to ze względu na dość niejednoznaczny spis utworów znajdujący się na tylnej stronie okładki (wersja limitowana "Dead Cities" jest sprzedawana z 196 stronicową książką zawierającą dziwną historię oraz pełną niepublikowanych grafik i kolaży).
 

FSOL-art '96 ("Dead Cities")


   Na płycie oprócz całkiem nowych numerów znalazły się także wcześniej już wydane "Herd Killing" i "We Have Explosive". I to właśnie ten ostatni utwór wywołał największe zamieszanie, dyskusje a nawet kontrowersje. Utwór pierwotnie podpisywany inną nazwą (Semtex) znalazł się na płycie Future Sound Of London, nie pierwszy to i nie ostatni zapewne taki przypadek (vide: "A Study Of Six Guitars"). Tak jak pozostałe 12 utworów absolutnie nie nadawało się na cele "klubowe", tak ten jeden był dobrym materiałem na hit. Sam w sobie nie jest on taki zły, lecz moment jego pojawienia się w mediach, głównie za pośrednictwem teledysku (autor Run Wrake, znany z kilku teledysków dla Howie'go B) zbiegł się w czasie z wywołującym mieszane uczucia zjawiskiem tzw. "elektronicznej rewolucji". Wtedy na fali znajdowały się zespoły pokroju Prodigy, Chemical Brothers czy Underworld. Rynek wchłonął "We Have Explosive" jako kolejny produkt ówczesnej erupcji techno i postawił FSOLa w jednym rzędzie z w/w zespołami. Virgin zdecydowanie zareagował na możliwość dodatkowego zarobku i planowane na rok 1997 wydawnictwo singlowe postanowił rozbić na dwie części, jedną bardziej "klubową" zawierającą radio edit i zbiór remiksów (bardzo dobrych zresztą) oraz standardowy singiel FSOLa czyli pięcioczęściowy integralny utwór trwający ponad 29 minut, który mógł odstraszyć potencjalnych klientów swoim mało komercyjnym charakterem. Jedynie amerykański Astralwerks zdecydował się na wydanie całości na jednej płycie. Część co bardziej ortodoksyjnych fanów zaczęła postrzegać nową płytę formacji przez pryzmat tego właśnie utworu i jego "klubowy" sukces posądzając (niesłusznie) zespół o zbytnią "technicyzację" muzyki. Tak naprawdę materiał z tej płyty postrzegany jako integralna całość jest zdecydowanie inny, lecz uprzedzenia wzięły górę. "Dead Cities" oferuje muzykę będącą kolażem nastrojów od agresywności i pewnej zadziorności do smutku i melancholii. To studium rozkładu chylącego się ku upadkowi świata, którego synonimem są tytułowe martwe miasta. Rozterki jednostki wobec rozpędzonego w pogoni za materialnymi dobrami świata: poszukiwanie oparcia i chwilowej otuchy ("Make me believe I'm not dying today" - Dead Cities), izolacjonizm ("Everyone in the world is doing something without me" - utwór o tym samym tytule), negacja świata zewnętrznego ("It's tough out there, it's a goddamn jungle" - We Have Explosive part 1), samodestrukcja ("I had killed a man, a man who looked like me" - Dead Cities). Śmierć przewija się przez całą płytę - stado idące na ubój, martwe miasta, pierwsza śmierć w rodzinie, nawet pojawiający się od czasów "Lifeforms" Vit tonie. Płyta dołująca, ale jednocześnie zmuszająca myślenia i refleksji, pełna uczuć, których nigdy nie wyczuje ktoś wietrzący w niej jedynie techno-sensację. "Dead Cities" jest brzmieniową kontynuacją rewolucji rozpoczętej na "ISDN", lecz koncepcyjnie wychodzi znacznie dalej i przerasta swojego poprzednika, mimo to ciągle jest to najbardziej niedoceniana płyta FSOLa. Na fali "Dead Cities" została skompletowana płyta koncertowa pod tytułem "ISDN Show", która zawiera głównie przemiksowane wersje znanych utworów oraz kilka nieznanych nagrań. Była ona rozprowadzana głównie wśród stacji radiowych, w Polsce bodajże tylko RMF zaprezentował ją którejś sobotniej nocy (między 3:00, a 5:00).

organizacja ebv i nauki elektronicznego umysłu

   Electronic Brain Violence Organization dotychczas była swego rodzaju przyczółkiem FSOLa w korporacyjnej dżungli Virgin. Jednak Dougans i Cobain postanowili wykorzystać pozycję, renomę i przede wszystkim pieniądze, których się dorobili przez te wszystkie lata do promocji młodych talentów. Gary Cobain przypomniał sobie czasy kiedy zaciągał kredyty żeby zrealizować swoje marzenia o tworzeniu muzyki. Od tego momentu EBV zaczęło swoją działalność jako wytwórnia płytowa wydająca płyty innych niż FSOL artystów. Jednak niełatwo jest podpisać kontrakt z EBV, Gary to człowiek, który zajmuje się przesiewem nadsyłanych materiałów, a jest to wymagający juror. Jak sam przyznaje nie ma uprzedzeń do ludzi i podpisałby kontrakt nawet z Barbrą Streisand, gdyby tylko zaprezentowała dobry utwór. Stylistyka również nie jest określona, a Cobain umie docenić np. dobry ambient. Jeśli jednak komuś uda się podpisać kontrakt z EBV to jest w komfortowej sytuacji dostaje sporą sumę pieniędzy na wyposażenie własnego studia, a co za tym idzie na uniezależnienie się od innych. O to głównie chodzi, o uniezależnienie się co daje swobodę, swobodę tworzenia. Nie ma żadnych warunków, żadnych terminów, jeśli coś powstanie wtedy należy to wysłać do EBV. Jeśli będzie to coś co się nie spodoba, a ktoś inny będzie chciał to wydać to ok. Jedyny warunek to dostarczanie organizacji wszystkich powstałych prac. Jak na razie jedynie kilku artystom udało się podpisać kontrakty, zgodnie z tym co twierdzi Gary są to głównie instrumentaliści grający na żywych instrumentach, którzy również eksperymentują z midi, a nie jak można by się spodziewać rzeczy czysto elektroniczne czy ambientowe. Pierwszym i (na razie) jedynym wydawnictwem z EBV jest dwunastocalowy winyl formacji Oil pod tytułem "Slight Of Hand", pod nazwą Oil ukrywa się Leon Mar, który już pojawił się na "Dead Cities" oraz zrobił dwa fantastyczne remiksy na singlu "We Have Explosive". Do pełni spektrum medialnej obecności brakowało zespołowi jedynie pełnometrażowego filmu ilustrującego wizualnie ich muzykę.
 

Earthbeat Studio w Londynie

SHEUNEEN TA razem z VIT'em


   W roku 1997 przygotowali oni dla MTV 35-minutowy film złożony z przerobionych urywków ich dotychczasowych teledysków oraz całkiem nowych lub też nieznanych wcześniej obrazów. Film "Teachings From The Electronic Brain" został wyemitowany w całości tylko raz w lipcu 1997 roku. Muzyka, która w nim wybrzmiewa to głównie przerobione i całkiem nowe wersje utworów z "Dead Cities", ale nie tylko. Jest tam również "Mountain Goat" Amorphous Androgynous oraz absolutna rewelacja, dwa krótkie urywki dźwięków podpisane jako Amorphous Androgynous "Environments 1" oraz "Environments 2" co daje nadzieję na kontynuację tego wątka. Ponadto utwór składający się z sampli Dead Can Dance, "Slider" z "ISDN" i w ramach promocji wytwórni EBV tytułowy utwór z płytki Oil "Slight Of Hand". W filmie spotkać możemy postacie kluczowe dla FSOLa: Sheuneen Ta czyli dziwną orientalną dziewczynkę z nienaturalnie długimi palcami (pierwszy raz pojawiła się na okładce "Lifeforms") oraz Vit'a - tajemniczego azjatę (poświęcono mu dwa utwory na "Lifeforms" oraz "Dead Cities" i pojawiał się wielokrotnie na wkładkach i teledyskach FSOLa).

i co dalej ?

   W Dollis Hill praca wre, jednak zwykli śmiertelnicy nie mają szans dowiedzieć się nad czym obecnie pracują i jaką mają koncepcję na następną płytę. Wiadomo natomiast o projekcie, który został już ukończony. Nazywa się "A Monstrous Psychedelic Bubble Exploding In Your Mind" i jest swego rodzaju kompilacją utworów z lat 60-tych i 70-tych, które normalnie nie mają nic wspólnego z psychodelią (Jonathan King, The Byrds itd.) jednak po przejściu przez stół mikserski FSOLa wszystko jest możliwe. Około sześćdziesięciu utworów totalnie przemiksowanych, nagrywanych od tyłu i rozbijanych na części pierwsze a wszystko to w ciągu sześćdziesięciu minut. Nie jest jednak pewne, że ten projekt doczeka się oficjalnej premiery. Nie jest też wcale pewne, że następna płyta ukaże się pod szyldem FSOL, Cobain twierdzi, że nie jest wykluczone, że znowu nagrają coś jako Amorphous Androgynous.

   W tym miejscu urywa się historia Future Sound Of London - duetu, lub tercetu, tudzież kwartetu jak sądzą niektórzy (Yage i Buggy G. Riphead to ludzie którzy wiele wnieśli do instytucji, którą jest FSOL). Któregoś dnia otworzą podwoje londyńskiego studia Earthbeat i zaatakują ponownie.

Leszek Żabiński


   Powyższy artykuł powstał między innymi na podstawie nieoficjalnych materiałów odnalezionych w sieci i jako taki nie jest w stu procentach autoryzowaną wersją tego co wydarzyło się naprawdę.

   wybrana dyskografia

 

Jak na razie prawa do powyższego tekstu otrzymała Antena Krzyku oraz Taboo
Skopiowanie tego tekstu w większych fragmentach do innych publikacji,
bez uprzedniego powiadomienia nie bedzie etyczne
w stosunku do autora lzab@ae.katowice.pl